23

- Ach, co za niespodzianka! - cieszyła się, oglądając pudło ze wszystkich stron. - To pewnie gwiazdkowy prezent. Nie otworzysz?
Gdy na czele pochodu pojawił się Edward, wojskowa orkiestra zagrała marsza, a ludzie zebrani wokół barierek zaczęli klaskać i powiewać chorągiewkami. Rodzice sadzali sobie na ramionach dzieci, by ponad głowami tłumu mogły spojrzeć na księcia.
Brummelu. Rzucił od niechcenia kilka pytań, a potem zajrzał do osławionej księgi zakładów.
oka widać było, że jest zdrowa, dobrze wychowana i wysokiego rodu. Miała nieskazitelne
Zanurzyła się aż po pas w zimnej wodzie, wstrzymując oddech. Szybko zauważyła, że
- Dzisiejsza przejażdżka sprawiła mi ogromną przyjemność. Naprawdę.
I nagle, około piątej rano, po ośmiu godzinach gry, zdarzyło się coś niezwykłego.
Becky, dziedziczkę jednej z okolicznych posiadłości (mimo że podupadłej), również
Emmett domyślił się, że nie miała na myśli Blaque'a.
- Och, nie jestem jego kochanką, madame - odparowała Becky z anielskim uśmiechem
- Jeśli mamy się pobrać, to...
- Mademoiselle - odezwał się Edward półgłosem.
Alec wyczuł jej konsternację i poklepał ją po ramieniu.
Bella musiała przyznać, że malarce udało się oddać potęgę i grozę żywiołu. I pomyśleć, że takie dobre płótno przeleżało całe wieki w zapomnianym kufrze, aż Edward je znalazł. Ledwie powstrzymała się, by nie dotknąć złoconej ramy, której dotykały jego dłonie. Kto wie, pomyślała, czy Bennett nie odnalazł w tej scenie części samego siebie?

zasłaniającym twarz. Był taki mały, taki żywy... Taki szczęśliwy.

- No dobrze. - Bez entuzjazmu podała mu rękę.
odzyskać swój status szczęściarza.
- I zaakceptujesz mnie razem z moją rodziną i obowiązkami?

ją głuchy głos Michaiła:

proste.
stacjonarnego, który stał w domku, ale okazało się, że można z niego
- No dobra - powiedział nagle. - Wycofam się. Ale jeśli będziesz

- Co za pech.

- Może tutaj? - powiedziała.
- Co się dzieje? - zapytał Rip. - Z kim rozmawiałaś?
wiedział, że Milla nigdy nie skrzywdziłaby Justina, w żaden sposób?